"Te kontakty, z uwagi na sugerowane nieprawidłowości i obawy powódki, uregulowano w obecności kuratora sądowego."
"Z drugiej strony obecność kuratora da gwarancje bezpieczeństwa pozwanej, która obawiała się niskich postaw rodzicielskich po stronie powoda i nie zgadzała się by dziecko przynajmniej obecnie przebywało z ojcem samo, tym bardziej w jego mieszkaniu."
Tako rzecze jeden z sądów.
Czegoś takiego drodzy Państwo jeszcze nie zaskarżałem. Różne rzeczy Sądy pisały, często były w błędzie, jak się okazywało w toku kontroli instancyjnej.
Takiego postanowienia o zabezpieczeniu kontaktów ojca w którym zostały one obcięte do absolutnego minimum, w miejscu publicznym, pod nadzorem kuratora, tylko dlatego że matka ma obawy (bez nawet jednego dowodu) i Sąd troszczy się o gwarancje bezpieczeństwa MATCE, a nie dziecku, naprawdę nie widziałem.
Są takie chwile Szanowni Państwo, kiedy adwokat jako człowiek jednak, jako ojciec, chciałby napisać sądowi co myśli o takim orzeczeniu i o osobie która takie orzeczenia wydaje. Ciekawe czy jest rodzicem. Ciekawe gdyby drugi rodzic takiego sędziego zgłosił w analogicznej sytuacji swoje obawy…
Ale ten człowiek adwokat nie może! Kubeł zimnej wody na głowę, dobra kawusia, może jakieś ciastko i… Musi napisać ładne i najmądrzejsze jak się da zażalenie z przywołaniem podstaw, ich sensownym uargumentowaniem i liczyć na to, że sąd odwoławczy podzieli zastrzeżenia skarżącego.
Czy spotkaliście się kiedyś z sytuacją, gdzie „poczucie bezpieczeństwa” dorosłego rodzica stało się ważniejsze niż realna więź dziecka z drugim rodzicem?
P.S. Jeśli spotkacie mnie dzisiaj na mieście i będę wyglądał na kogoś, kto potrzebuje kawy i tiramisu… to macie rację. Przyjmę każdą ilość wsparcia w tej formie przed batalią w sądzie odwoławczym.
