Pierwsze święta dziecka u ojca po sporze o kontakty

Kiedy Klient jest tak wzruszony, że całe święta wysyła relację z pierwszego pobytu u niego dziecka w święta, o co zabiegaliśmy przez cały rok…

„Naprawdę tu nie jest strasznie”.

Co dziecko musiało słyszeć od zatroskanej o jego emocje mamusi, skoro przyjeżdżając do taty na święta – bo sąd tak nakazał – wita go właśnie tym zdaniem?

Najpewniej nic dobrego.

Dziecko nie formułuje takich komunikatów samo z siebie. Ono nie ocenia abstrakcyjnie poziomu „straszności” miejsca, do którego przyjeżdża. To zdanie jest reakcją obronną. Odpowiedzią na wcześniejszą narrację, w której kontakt z ojcem został przedstawiony jako coś potencjalnie złego, niebezpiecznego albo co najmniej emocjonalnie ryzykownego.

To nie jest wrażliwość dziecka.
To jest efekt systematycznego przygotowywania go na zagrożenie, które w rzeczywistości nie istnieje.

Dlatego brawo dla Sądu Okręgowego w Warszawie, że nie dał się zwieść tej narracji. Że potrafił odróżnić realną troskę o dobro dziecka od instrumentalnego używania „emocji dziecka” jako narzędzia do eliminowania drugiego rodzica z jego życia.

Bo dokładnie z tym mamy bardzo często do czynienia:
– miękki język,
– dużo słów o traumie i bezpieczeństwie,
– zero dowodów,
– a w tle prosty cel: ograniczyć lub zerwać relację dziecka z ojcem.

Drodzy TATOWIE, jeżeli i Wy mierzycie się z podobnymi sytuacjami, zapamiętajcie kilka faktów:

• to, co mówi dziecko, bywa echem cudzych lęków, interesów i sugestii – nie jego własnym głosem,
• sądy coraz częściej widzą mechanizmy alienacyjne, ale tylko wtedy, gdy dostaną konkret, a nie emocjonalną opowieść,
• bierność działa przeciwko Wam – brak reakcji bywa interpretowany jako brak zaangażowania,
• ta walka nie dotyczy Waszego ego, tylko długofalowej relacji z dzieckiem.

To nie jest łatwa droga. Jest kosztowna, wyczerpująca i często frustrująca.
Ale alternatywa jest gorsza: powolne znikanie z życia własnego dziecka, przykryte narracją, że „tak jest dla niego lepiej”.

Nie jest.
I coraz częściej sądy też to widzą