Świadek w sprawie rozwodowej – znaczenie szczegółowych pytań

„- A przemoc ze strony pozwanego wobec żony była?
– Oooooj, jaka przemoc była! Dużo przemocy, proszę sądu, ciągle tylko przemoc i przemoc! A ona go tak kochała biedna…
– A czy powód wspierała pozwanego?
– Oj, proszę sądu, wspierała jak mogła. Cały czas go wspierała.
– A jak pozwany wypełniał swoje obowiązki rodzicielskie? Jak odnosił się do dzieci?
– Ciągle tylko obrażał, wyzywał od najgorszych (tu padają te wszystkie naprawdę najgorsze wyzwiska, nie na Linkedin), dzieci się go bały.
– No i w ogóle strasznie szybko jeździł, dzieci się bały.”

Jak jednak przejdziemy do szczegółowych pytań tego świadka strony przeciwnej:
„- Proszę Sądowi wyjaśnić jakie formy przemocy dokładnie były stosowane przez męża wobec żony.
– Noooo… wyzywał, bił.
– A wobec dzieci? Cóż to było za bicie?
– Popychał, bił po twarzy, po całym ciele. Wyzywał też
– Czy kiedykolwiek widziała Pani jako ich niania ślady tej przemocy?
– Nie widziałam.
– Czy kiedykolwiek widziała Pani pozwanego podczas wykonywania przez niego pieczy nad dziećmi?
– Widziałam.
– Jak ona przebiegała?
– Nie pamiętam.
– Czy kiedykolwiek rozmawiała Pani z pozwanym (ojcem dzieci) na temat tej stosowanej przez niego przemocy, albo jeszcze lepiej, czy zawiadomiła Pani odpowiednie instytucje o takim problemie?
– Nie. Nie chciałam się mieszać.
– A skąd Pani to wszystko wie o przemocy, wyzwiskach itd.?
– No od powódki! (ledwo mi „powódka” przechodzi przez palce – jak mawiała moja szanowna Pani profesor z prawa cywilnego, „po wódkę to można do sklepu pójść”; jest „powód”, zgodnie z nomenklaturą w kodeksie postępowania cywilnego);
– A jak to jest, proszę pani, że zachowania pozwanego wobec własnych dzieci, które Pani miała sposobność zaobserwować osobiście, pani nie pamięta, a relacje pani powód z traumatycznych przeżyć Pani pamięta ze szczegółami, nawet co do treści tych wyzwisk?
– Nie wiem. No tak jakoś.
– Czy pani powód kiedykolwiek w czasie waszych rozmów wspominała cokolwiek miłego, pochlebnego na temat swojego małżeństwa z pozwanym, albo o nim samym?
– Nie, nigdy. Nie przypominam sobie.”

I tak proszę Państwa za każdym razem jak mam rozwód z winą i pana męża jako pozwanego. Zawsze to samo. Zastępy przypadkowych osób (koleżanki żony) które przychodzą do sądu „przypomniane” co widziały i słyszały i co mają powiedzieć. Choć dynamika wypowiedzi takich świadków w dość łatwy sposób pozwala na wychwycenie, że zeznanie nie jest efektem ich własnych obserwacji i pozyskanej w ten sposób wiedzy.
Naturalnie rozumiem, że przemoc domowa jest okropna, i absolutnie trzeba reagować, ale jeżeli jej nie ma to… naprawdę da się rozwieść prosto.
Albo chociaż lepiej przygotowujcie tych świadków. Żeby zeznawali prawdę, a nie wymyślali niestworzonych historii nierzadko zupełnie sprzecznych wewnętrznie. Uważam, że też się da.
Dobre wieści: sądy też to widzą i "eliminują" takie zeznania. Jak w tej sprawie Sąd Okręgowy w Warszawie.

Chcesz się rozwieść w Warszawie? Podzielić majątek?