Pozew o alimenty i dwa lata oczekiwania

Przychodzi klient do adwokata. Piszemy pozew o alimenty, tzn. ja piszę w oparciu o dane uzyskane od klienta. Wysyłam szybko pozew do sądu bo sytuacja majątkowa klienta dość kiepska i wparcie rodzica by się przydało na cito.
No i…. DWA LATA PÓŹNIEJ sąd doręcza odpis pozwu stronie przeciwnej z żądaniem ustosunkowania się.
Powiecie, no ale przecież można było wniosek o zabezpieczenie. Jasne że można było. Nawet złożony z pozwem. Tylko że przesłanie pozwu pozwanemu było pierwszą czynnością w tej sprawie.

Czyż to nie wspaniale?🙂

Niestety klient nasłuchał się bardzo dużo o tym, że „skarga na przewlekłość” podnosi poziom pH w sprawie i czekał cierpliwie nie chcąc nikogo denerwować i sobie poziom pH dźwigać.

No i zdążył klient skończyć w tym czasie dwuletnie studia, zaciągając zobowiązania na wiele tysięcy.

Jaki z tego morał?

To historia bez morału. Różnie to bywa w sądzie.