Jest sobie chłopak. Wiek – szkoła średnia (dalej: „chłopak”). Poznaje dziewczynę, równolatkę. Akurat takie czasy mamy, że wcześnie zaczynają współżycie. Po kilku miesiącach ich związek aż po grób się kończy z różnych przyczyn. Wtedy chłopak poznaje koleżankę swojej byłej partnerki. Tworzy z nią związek. Także w tym przypadku dość szybko dochodzi do rozpoczęcia współżycia. I tym razem był to związek tak samo aż po grób. Po nim chłopak wchodzi w relację z kolejną koleżanką z tego środowiska. Także tam – współżycie. Tym razem potrwało to krótko.
Któregoś razu koleżanki się spotykają, zaczynają rozmawiać, okazuje się, że wszystkie one trzy były przez niego wielokrotnie zgwałcone przez chłopaka. Postanawiają udać się na policję żeby zawiadomić o przestępstwie. No i opowiadają. Każda z nich opisała podobne praktyki seksualne jakich miała paść ofiarą. Każda wielokrotnie w czasie tych relacji. Naprawdę wielokrotnie.
Skutki nietrudne do przewidzenia. Chłopak zatrzymany, tymczasowy areszt, bardzo poważne zarzuty i groźba długotrwałego pozbawienia wolności.
Na światło dzienne (dołączone do akt) wychodzą tony zrzutów z korespondencji każdej z kolejnych dziewczyn z chłopakiem z czasu trwania każdej z tych relacji, ale i po ich zakończeniu. Nigdzie nie było mowy nawet słowem, żeby kiedykolwiek miało dojść do czegokolwiek z udziałem chłopaka, co odbyłoby się wbrew woli którejkolwiek z dziewczyn. Dziewczyny w odpowiednich warunkach zgodnie z procedurą karną odpowiadają na dodatkowe pytania sądu. Zapłakane mówią, że rzeczywiście nigdy nie były zmuszane do praktyk seksualnych, że robiły to bo chłopak mówił że je zostawi w razie braku współżycia. Zeznają kolejni świadkowie z ich wspólnego otoczenia potwierdzający (w tym brat jednej z pokrzywdzonych), że chłopak był zawsze w porządku, że gołąbeczki nie mogli oderwać od siebie oczu (i rąk) nawet w towarzystwie. Zeznania świadków (w tym m.in. brata jednej z pokrzywdzonych) wskazywały, że dziewczyny miały rzekomo wspólnie zaplanować złożenie zeznań w celu zaszkodzenia oskarżonemu.
W trakcie postępowania Sąd dał się przekonać, że tymczasowy areszt wobec oskarżonego nie jest konieczny, co w samo w sobie było dobrym prognostykiem zważywszy na fakt, że grożąca oskarżonemu surowa kara jest samoistną przesłanką stosowania aresztu. No i przede wszystkim nie miał Sąd obaw, że chłopak zaatakuje którąkolwiek z pokrzywdzonych. Na tym etapie można było nabrać przekonania, że oskarżony zostanie uniewinniony.
Na nic jednak wszystkie dowody, w tym dziewczyn wypowiedzi do domniemanego oprawcy, zeznania świadków. Biegły uznał, że dziewczyny nie kłamały. Wyrok sądu w Warszawie skazujący. Surowy wyrok.
Piłka w grze bo oczywiście będzie apelacja. A i kasacja jak będzie trzeba!
Widzicie Państwo, praca adwokata czasami nie należy do szczególnie wdzięcznych ani łatwych. Ale i tak uwielbiam😊
