Bardzo przyjemna sobota. Spacer na plażę nad Wisłą, słoneczko, ogród, książka, pies obok, kawa. Może nawet trawnik skoszę. Przerywa tę błogość telefon. Tak, mam włączony w soboty telefon. W niedzielę też. Zatrzymania, przesłuchania, areszty. Adwokacki "lajf".
Ale jak ktoś przypadkowy dzwoni mi w taką sobotę i bez "dzień dobry" nawet zadaje pytanie obejmujące zakresem prawo imigracyjne, prawo spółek i nie wiem co jeszcze, to… proszę nie róbcie mi tego.
Ja wiem, "jedno pytanko". Co mi szkodzi odpowiedzieć. Skoro już odebrałem…
Niezmiennie obstaję przy "Zapraszam do kancelarii". Nie przyjęło się u mnie udzielanie porad prawnych za free.
Drodzy moi, bylibyście gotowi oferować swoje usługi/towary w wolny dzień, komuś obcemu, nieodpłatnie? Czy to tylko ja tak mam?
