NARCYZ NARCYZ NARCYZ NARCYZ NARCYZ NARCYZ…. ileż można…
Od mniej więcej roku słowo narcyz zrobiło zawrotną karierę. W social mediach, gabinetach terapeutycznych, a nawet w narracjach okołorozwodowych pojawia się niemal wszędzie. Powstaje wrażenie, że populacja nagle „stała się narcystyczna”. Ba, już całe konferencje na temat są organizowane.
Tyle że twarde dane tego nie potwierdzają.
Kliniczne zaburzenie osobowości narcystycznej dotyczy relatywnie niewielkiego odsetka populacji i nie ma wiarygodnych badań pokazujących nagły wzrost w ostatnich latach. To, co rośnie, to używanie słowa „narcyz” – często w znaczeniu potocznym, a nie klinicznym.
Dziś „narcyzem” bywa nazywany:
– egocentryczny partner
– konfliktowy ex
– trudny szef
– osoba o niskiej empatii
– ktoś, kto nie spełnia oczekiwań emocjonalnych drugiej strony
To nie jest diagnoza medyczna.
Dlaczego temat eksplodował?
Po pierwsze – ekonomia uwagi.
Treści o „toksycznych ludziach”, „narcyzach” i „gaslightingu” klikają się znakomicie. Są emocjonalne, proste narracyjnie i pozwalają łatwo przypisać winę drugiej stronie. Algorytmy to wzmacniają.
Po drugie – psychologia weszła do mainstreamu.
Dawniej mówiło się: „ktoś jest trudny”.
Dziś mówi się: „to narcyz”.
To częściowo medykalizacja zwykłych konfliktów międzyludzkich.
Po trzecie – social media wzmacniają zachowania narcystyczne sytuacyjnie (autoprezentacja, walidacja zewnętrzna, porównania społeczne), ale to nadal nie jest równoznaczne z zaburzeniem osobowości.
A co z rozwodami?
Tu temat jest szczególnie widoczny.
W praktyce sporów rodzinnych określenie „narcyz” bywa:
– narzędziem narracyjnym i budowaniem zasięgów w sieci
– sposobem moralnego ustawienia konfliktu
– próbą uproszczenia bardzo złożonej dynamiki relacji
Z perspektywy prawnej znaczenie mają konkretne działania, dowody i skutki, a nie popularne etykiety psychologiczne.
Z mojej praktyki – obserwacja, która się powtarza
Coraz częściej zdarza się, że klientki już od progu zaczynają rozmowę od stwierdzenia, że mąż jest „narcyzem”.
Natomiast w trakcie rozmowy, a później w toku postępowania, często okazuje się, że konflikt zaczął się w momencie, gdy druga strona zaczęła stawiać granice – finansowe, emocjonalne, organizacyjne czy dotyczące dzieci.
Stawianie granic samo w sobie nie jest zachowaniem narcystycznym.
Podobnie jak brak zgody na wszystko nie jest automatycznie przemocą czy manipulacją.
Nie wygląda na to, żeby populacja nagle stała się narcystyczna.
Bardziej wygląda na to, że:
– język psychologii pop się upowszechnił
– social media wzmacniają chwytliwe etykiety
– pojęcie „narcyz” zostało znaczeniowo rozszerzone
Jeśli trzeba to brutalnie uprościć:
mamy raczej inflację słowa „narcyzm” niż epidemię narcyzmu.
I jak zwykle – rzeczywistość jest mniej sensacyjna niż narracja w internecie.
PROMOCJA – RABAT DLA KLIENTÓW KTÓRZY JAKO POWÓD ROZPADU WIĘZI MAŁŻEŃSKICH NIE WSKAŻĄ PO PROSTU NARCYZMU.
PROMOCJA OGRANICZONA CZASOWO.
