Nie zliczę ile razy pytano mnie jak mogę być obrońcą, bronić gwałcicieli, pedofilów… Ile razy padało sakramentalne "tak", wróć, "A co jak zgwałciłby twoje dziecko?!"
Teraz nie o zgwałcicielach, tylko o czymś co z pozoru wydaje się niegroźne i nawet chyba trochę społecznie akceptowane.
Podbijanie przez diagnostów na stacji kontroli pojazdów pieczątek w sytuacji gdzie tych pieczątek absolutnie nie powinno być,
Auta z niesprawnymi podzespołami, absolutnie niespełniające jakichkolwiek norm emisji spalin jednak nadal są powszechnie spotykane na drogach.
Niech pierwszy rzuci brelokiem od kluczy swojego auta kto nie jechał za autem, z którego rury wydechowej wydostawała się czarna chmura dymu!
I my to Szanowni Państwo wdychamy.
I my codziennie na drogach ryzykujemy, że nie dojedziemy do domu bo ktoś nie miał szansy wyhamować, bo auto rozpadło się na dwie połowy. Ale miało pieczątkę diagnosty z SKP.
Mam klienta z takim zarzutem. Nawet wieloma takimi zarzutami. Dużo pieczątek podbił których nie powinien był podbić. I co? Jakoś nie słyszę "A jakby twojemu dziecku nie podbił pieczątki?!"
